"Wystarczy im, jeśli pozostałe miasta otrzymają autonomię. Jeżeli zgadzamy się na te warunki, to po cóż król ma wojować z nami i wydawać pieniądze?" 1 Mowa Antalkidasa wprawiła w zachwyt satrapę perskiego. Propozycjom dyplomaty spartańskiego sprzeciwili się jednak kategorycznie Ateńczycy i Tebańczycy, uważając żądanie autonomii miast za podstępny manewr, zmierzający do likwidacji wszystkich związków politycznych w Grecji. Dyplomatyczny manewr Antalkidasa został mimo wszystko uwieńczony powodzeniem. Obie strony, wyczerpane walką, musiały się zgodzić na warunki podyktowane przez Artakserksesa. Tiribazos obwieścił, że wszyscy pragnący pokoju mają zgłosić się do niego i wysłuchać warunków pokoju przysłanych przez króla perskiego. Po przybyciu posłów Tiribazos, wskazując na pieczęć królewską, stwierdzającą wiarygodność dokumentu, odczytał, co następuje: „Król Artakserkses uważa za słuszne, aby należały do niego wszystkie miasta Azji Mniejszej, z wysp zaś — Klazomenai i Cypr. Wszystkim pozostałym miastom, wielkim i małym, ma być przyznana autonomia, jedynie wyspy Lemnos, Imbros i Skyros pozostaną po dawnemu pod władzą Aten". Takie były warunki słynnego pokoju, zwanego królewskim lub pokojem Antalkidasa (r. 387 przed naszą erą); zabraniając organizowania jakichkolwiek związków w Grecji oprócz Związku Peloponeskiego, pokój ten sankcjonował rozdrobnienie polityczne Grecji, czyli jej słabość. Na końcu tekstu znajdowała się ważna klauzula: „Tej spośród stron wojujących, która nie przyjmie wymienionych warunków, wypowiadam wraz z tymi, którzy je przyjęli, wojnę na lądzie i morzu, państwom zaś wojującym z nią udzielę poparcia w okrętach i pieniądzach". "
Tekst zaczerpnięty z "Historia dyplomacji 1871-1914" wyd. Książka i Wiedza; rok 1972
